Walentynkowa zlewka

Wracałem wieczorem zmęczony z siłowni i z daleka zobaczyłem, że uciekł mi tramwaj- fantastich ; ) Rozglądałem się za jakąś niewiastą z którą mógłbym pogadać, ale byłem tam sam. Po chwili przyszła zdyszana dziewczyna i pyta:

Kasia: Hej, nie wiesz może czy odjechał tramwaj nr x?
O’rety: lol, zwiał nam jakieś 2 minuty temu. Widzę, że nie tylko ja mam dziś pecha : )
Wiesz może kiedy przyjedzie następny?
Kasia: Tak, za 15 minut
O’rety: Zajebiście; marzyłem o tym, by spędzić walentynki na zimnym przystanku : ) Zawsze nowe doświadczenie 🙂
Kasia: hahah, racja, gdzie jedziesz?
O’rety: na szczęście tylko dwa przystanki i za moment będę grzał tyłek w domu : ) a Ty?
Kasia: Ja niestety dużo dalej, aż do przystanku x


W międzyczasie grzebała w torebce i zauważyłem torebkę na prezent. Nie trudno było się domyślić, że jedzie do faceta i wiezie mu walentynkowy prezent.
Zapytała mnie skąd jestem i ile mam lat. Drażniłem się z nią chwilkę, mówiąc że mam 16 lat. Gdy powiedziałem swój prawdziwy wiek, nie chciała mi uwierzyć. Powiedziałem, że cieszy mnie fakt, że tak młodo wyglądam – bo jak będę miał 40 lat, będę wyglądał na 30 : )

Okazała się być starszą ode mnie o 2 lata.. i do samego końca nie chciała uwierzyć w mój wiek.

Zadzwonił telefon:
Kasia: Oo.. pewnie mój ukochany dzwoni : )
O’rety: Powiedz mu, że spóźniłaś się na tramwaj i jest zimno, ale niech się nie martwi.. bo poznałaś kolegę, który zaraz Cię rozgrzeję : D

Pogadali chwilę o pierdołach, a ona powiedziała mu, że uciekł jej tramwaj i chwilę się spóźni.

Przyjechał tramwaj
O’rety: Chodź, idziemy się rozgrzać ; )

Usiedliśmy na samym końcu.
O’rety: Jakie macie plany na wieczór?
Kasia: Nie wiem jeszcze, pomyślimy co będziemy robili jak się spotkamy
O’rety: Jaki masz dla niego prezent?
Kasia: Pokażę Ci (wyciągnęła z torebki koszulkę z napisem, którego dokładnie nie pamiętam, ale coś w stylu: Moja Kasia jest najlepsza)
O’rety: Hmm.. ciekawy i na pewno mu się spodoba : )
Chociaż ja bym wolał, żebyś ubrała seksowną bieliznę i zrobiła mi striptease.. to spodobałoby mi się dużo bardziej niż koszulka ; ) MM.. albo mogłabyś ją na siebie założyć, wskoczyć na stół.. ściągnąć ją z siebie, rzucić nią we mnie.. i zrobić striptease ; ) Takiego prezentu nie zapomniałbym bardzo długo! .. a koszulka może się zgubić, zniszczyć itd..

To ważny moment, bo powyższe stwierdzenie było swoistym testem jak ona na to zareaguje, kwalifikacją. Często mówię o tym, że podchodzę do kobiet z ciekawości, by sprawdzić jakimi są osobami. Jedną sprawą jest atrakcyjność fizyczna, która mnie do kobiety przyciągnęła, a inną jest to jaki ma charakter, jaka jest w środku i czy nadajemy na tych samych falach.

Jeszcze nic od niej nie chce, bo sam wygląd to za mało, jeżeli jedyne o czym będę mógł z nią porozmawiać to jej tipsy i solarium na którym jest 3x dziennie. Podchodzę, by sprawdzić kim jest.

Powyższy przykład pokazuję jak to odbywa się w praktyce. Ja nadawałem na falach pt: ‘bezpośredniość, striptease, zabawa, seksualne wibracje, otwartość, brak taboo, seksowna bielizna itd.’ Natomiast Kasia..

..Kasia się oburzyła jak mogłem coś takiego powiedzieć, jak mogłem być tak bezpośredni. Dziwnie mierzyła mnie wzrokiem i była w szoku, że facet mógłby czegoś takiego od niej zażądać – tym bardziej, że są razem ‘dopiero’ dwa miesiące! (..a ja zły, niewychowany i niekulturalny zrobiłem to po 5 minutach :).

I chociaż dalej dobrze się nam rozmawiało, to wiedziałem, że Kasia nadaje na zupełnie innych falach niż ja. Nie oceniam czy dobrych czy złych – po prostu innych, które mnie nie interesują. A żadna przyjemność w tym, by zmieniać kogoś na siłę.

Gdyby podchwyciła temat, zaczęła żartować np. że zrobiłaby ten striptease, ale pod warunkiem, że ja zrobiłbym pierwszy; lub najpierw musiałaby przywiązać mnie do kaloryfera, bym się na nią nie rzucił; lub bałaby się o to, bym nie dostał zawału z takiej dawki podniecenia; lub cokolwiek innego w TYM klimacie – to wiedziałbym, że nadajemy na tych samych falach i zrobiłbym wszystko (co aktualnie w tym tramwaju mogłem zrobić), by poznać ją bliżej. Ale tak nie było i nie wystarczyło to, że fizycznie mi się podobała, choć była naprawdę sexy.

Mogłem spróbować wziąć od niej jakiś kontakt (np. numer telefonu), ale po co mi on, jeżeli nie zamierzałbym więcej się z nią spotkać? Dla dowartościowania się? To nie gra, w której wygrywa ten, kto zbierze najwięcej numerów czy zaliczy najwięcej kobiet.

Liczy się to co przeżywamy z kobietami, a nie to ile ich jest.

Finalnie nadszedł mój przystanek

O’rety: Na mnie już pora, życzę Ci udanych walentynek.. a kto wie, może i znów kiedyś się spotkamy 🙂

Zostawiłem ją z pozytywnymi emocjami, nie oczekując niczego w zamian. Dałem, ale nie zabrałem. Obydwoje poczuliśmy się dzięki temu lepiej, a ja wiem, że na pewno na długo utkwi jej w głowie facet, którego poznała na przystanku w Walentynki.

Odpowiedz